kierunek Hackel, jedziemy na ryby ;-)

8 stycznia 2008 r.

Kolejny dzień pełen wrażeń. Przejazd przez Bejrut w godzinach szczytu to rozrywka dla ludzi o mocnych nerwach. Europejczyk może czuć się zdezorientowany gdy nikt nie zwalnia przed, a nawet nie zatrzymuje się na czerwonym świetle. Na trzech pasach jezdni w jednym kierunku mieszczą się cztery rzędy samochodów, a i te są wyprzedzane przez autobusy jadące poboczem. Jeśli miałbym tu przyjechać swoim samochodem to wyposażyłbym go w dodatkowe „zderzaki – odbijaki”.

W Byblos udaje nam się kupić turystyczne mapy – niezbyt dokładne biorąc pod uwagę, że chcemy dotrzeć do małej wioski w górach – Hackel.

Tankujemy nasze autko, konsultujemy się co do kierunku jazdy i po około 30 minutach jazdy jesteśmy u celu. Zaraz po wjeździe do wsi spostrzegamy przy drodze znaki informujące nas o wystawach i sprzedaży skamieniałości.

W pierwszym z domów oglądamy ładnie podświetlone szklane półki z okazami na podstawkach. Z dużym zaskoczeniem przyjmujemy wiadomość, że najlepsze okazy nie są na sprzedaż! Skamieniałe gałązki rośliny przypominającej araukarię, olbrzymie raki i homary, świetnie zachowane okazy płaszczek stanowią prywatny zbiór gospodarzy. Pozwalają nam zrobić zdjęcia, a kupujemy kilka małych rybek z rodziny Clupea (śledzie).

Następne miejsce oznaczone wiszącą na słupku wyciętą z blachy rybą wygląda jak małe muzeum. W przeraźliwie zimnym budynku z białego kamienia znajdują się szklane gabloty zapełnione okazami, a wzdłuż jednej ze ścian stoją olbrzymie płyty z rybami. Pięknie zachowane w wapieniach rekiny osiągają prawie 1,5m długości i są poza naszym zasięgiem finansowym, jednak im dłużej rozmawiamy z gospodarzami tym bardziej cena maleje. Obiecujemy sobie, że kiedy zorientujemy się co do możliwości transportu kilkudziesięciokilogramowych skał do Polski to wrócimy tu po okaz muzealnej klasy. Wybieranie skamieniałości, wypisywanie certyfikatów, picie kawy, pakowanie i na dworze robi się ciemno. Obiecujemy gospodarzom, że wrócimy do nich nazajutrz…

Powrót do Bejrutu. Koktajl owocowy. Fajka wodna.

O godzinie 15tej miał miejsce atak bombowy na wojska ONZ. Rannych zostało dwóch żołnierzy hiszpańskich. Podobno ulice miasta patroluje 20 tys. żołnierzy. Trudno zweryfikować tą liczbę, ale służby mundurowe są w zasadzie wszędzie.


Ten wpis został opublikowany w kategorii Liban/Syria 2008 i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *