Powrót do przeszłości – odsłona pierwsza.

Wystawę „Powrót do przeszłości” można już oglądać w muzeum minerałów i skamieniałości w Świętej Katarzynie. Obiekt przeszedł zimą gruntowną modernizację – wymieniono gabloty i część oświetlenia, zmieniono wystrój, powiększono część ekspozycyjną i zrobiono nową szlifiernię, w której odbywają się pokazy.

Więcej informacji o muzeum na stronie.

 

Opublikowano "Back to the past", biological model, fossils replica, paleo model, podróże z geologią | Otagowano , , | Skomentuj

anglerfish Linophryne arborifera

Przed Państwem kolejny model przedstawiciela głębokomorskich żabnicowatych - Linophryne arborifera. Jej polska nazwa – Linofryna drzewkowąsa – nawiązuje do świecącego krzaczastego wabika wyrastającego z dolnej szczęki. Oprócz niego na wierzchu pyska znajduje się duży wyrostek, także dający światło.

Linofryna zamieszkuje Atlantyk pomiędzy 20° szerokości geograficznej południowej a 40° szerokości geograficznej północnej. Występuje na głębokościach do 1000 metrów. Jest stosunkowo dobrze poznana, w sieciach znaleziono ponad 30 osobników żeńskich. Dwóm samicom towarzyszyły pasożytujące osobniki męskie :-)

Autorem modelu na potrzeby wystawy „Potwory z głębin”  jest Ewa Stawiarska www.kamyk.pl

Opublikowano biological model, deep sea creatures | Otagowano , , , , | Skomentuj

Eunice aphroditois – oceaniczny robak

Eunice aphroditois – znany też jako „Bobbit worm” to robak zamieszkujący dno oceaniczne. Dorastający do 3 metrów długości wieloszczet żyje zagrzebany w osadzie, skąd atakuje przepływające ryby i głowonogi wciągając je pod ziemię.

Z morskiego osadu, spomiędzy piasku, żwiru wystają długie czułki, które wabią ofiarę i zarazem informują drapieżnika o jej bliskości. Szybko atakujący robak potrafi upolować ofiarę dużo szerszą od siebie – na filmach można zobaczyć jak w mgnieniu oka zakopuje się z dużą żabnicą, krabem lub ośmiornicą. Kilka scen z ataku można obejrzeć TUTAJ.

To kolejny model autorstwa Ewy Stawiarskiej na potrzeby wystawy „Potwory z głębin”.

Opublikowano biological model, deep sea creatures | Otagowano , , , , | Skomentuj

Wampirzyca Vamphyroteuthis infernalis

Vampyroteuthis infernalis to kolejne ze zdumiewających głębokomorskich zwierząt, które znalazło się na przygotowywanej przez nas wystawie „Potwory z głębin”.

Ten delikatny głowonóg zamieszkuje głębokości, na których panuje bardzo niskie stężenie tlenu. Warunki skrajnie niekorzystne dla innych organizmów nie stanowią dla wampirzycy większego problemu. Spokojny żywot zawdzięcza obecności w krwi hemocyjaniny, barwnika oddechowego, który pozwala jej na skuteczne oddychanie. Dodatkowo stwierdzono u niej wyjątkowo niski metabolizm, przez co zapotrzebowanie na tlen staje się mniejsze.

Stwierdzono dwie odmiany barwne – czarną lub czerwoną. U obu występują fotofory – emitujące światło narządy, drobne znajdujące się na całym ciele i większe poniżej płetw, w okolicach oczu i na końcach długich ramion. Te ostatnie wytwarzają również bioluminescencyjny płyn, który służy obronie wampirzycy. Światło jakie jest w stanie wytworzyć może utrzymywać się w wodzie przez około 10 minut.

Ramiona wampirzycy są „uzbrojone” w małe przyssawki i drobne wyrostki.

Autor modelu – Ewa Stawiarska – www.kamyk.pl

Opublikowano biological model, deep sea creatures | Otagowano , , , , , | Skomentuj

robal z głębin – Bathynomus giganteus

Bathynomus giganteus to przedstawiciel równonogów – olbrzymi skorupiak zamieszkujący głębiny oceaniczne.

Jako, że oglądanie go w naturalnym środowisku jest nieco kłopotliwe ze względu na głębokości (od 170 do 2140 metrów) i ciemności wciąż niewiele wiemy o tym gatunku. Średnia wielkość osobników to około 30 cm, ale znane są dorastające do 80 cm. Tak naprawdę najwięcej informacji o tych zwierzętach gromadzonych jest podczas obserwacji ich w akwariach oceanicznych.

Zaobserwowano np., że mogą odżywiać się ekstremalnie rzadko. Czytałem o opiekunie kilku osobników, który codziennie przychodził je karmić i zauważył, że niektóre pobierały pokarm kilkukrotnie w ciągu roku, a znany jest przypadek równonoga, który sobie dobrze radził 5 lat bez jedzenia (po czym zjadł i zaraz potem zdechł). Świadczyć to może o zwolnionym metabolizmie tych zwierząt jako przystosowaniu do trudnego środowiska. Życie na takich głębokościach nie zapewnia im obfitości pożywienia, ale jak już na dnie znajdzie się padlina rybia lub wielorybia to najadają się „do pełna”. Podobno napychają się tak, że tracą możliwość poruszania – skojarzyło mi się to z okresem świątecznym… Zaobserwowano również, że równonogi oprócz padliny w ramach urozmaicenia diety podgryzają gąbki – smakosze.

Równonogi mają tzw. „oczy złożone” – zbudowane z 4 tysięcy fasetek. Taka budowa oka pozwala na bardzo szeroki kąt widzenia i dostrzeganie zmian w intensywności światła, aczkolwiek badania nie wskazują, żeby zmysł wzroku był dla nich bardzo istotny. Istotniejszą rolę w poznawaniu otoczenia mogą pełnić dwie pary czułków.

W razie zagrożenia równonogi mogą przyjmować pozycję obronną zwijając się w kulkę.

Na zdjęciach model autorstwa Ewy Stawiarskiej wykonany na potrzeby wystawy „Potwory z głębin”.

Więcej o tym zadziwiającym zwierzęciu można poczytać TUTAJ.

Opublikowano deep sea creatures | Otagowano , , , | Skomentuj

Mini rafa

Wpadliśmy na pomysł przygotowania autorskiej wystawy „Powrót do przeszłości”. Przecież zgromadziłem tyle skamieniałości w kolekcji i coraz więcej robimy modeli, więc rozsądne się wydaje pokazanie tego ludziom.

Jednym z pierwszych elementów wystawy jest mini diorama rafy koralowej. Idea jest taka, żeby pokazać nieco wyidealizowane środowisko rafowe a obok kolekcję skamieniałości typowych mieszkańców rafy: koralowców, ślimaków, ryb, szkarłupni, stawonogów…

Opublikowano "Back to the past", paleo model | Otagowano , , , , | Skomentuj

Tuk Tuk Cinema

Wpadło mi w tym roku w ręce kilka książek podróżniczych. Nie pamiętam już ich tytułów, bo nie mam do tego głowy, ale Tuk Tuk wycyganiony po fejsbukowej znajomości zostanie w niej na dłużej. Czekałem na listonosza i oczyma wyobraźni widziałem:

- Puk, puk.

- Kto tam?

- Tuk Tuk.

Bardzo ważne jest w podróżach, żeby usiąść na krawężniku. Z tego poziomu dostrzegamy rzeczy, których turysta „odfajkowywacz” nie zauważy. Widzimy wtedy zamiatacza ulic, bezzębnego staruszka, miejscowego wariata, panią smażącą naleśniki, kurzą łapkę, stertę kurzu z płatkami kwiatów, karalucha, który idzie krawężnikiem i rozpycha się łokciami… Więc czytam Tuk Tuk i siedzę z Robbem na krawężniku. W takim kraju dzikie tłumy turystów przelewają się ulicami i ci są niezauważani przez mieszkańców. Kiedy przysiądziesz na chwilę ze szklanką herbaty w dłoni stajesz się bardziej dostępny i łatwiej o nawiązanie kontaktu i pierwszej znajomości. Gdy siądziesz drugi raz w tym samym miejscu to już stajesz się stałym klientem, witanym z uśmiechem. A taki klient to już prawie dobry znajomy. A każda nowa znajomość pozwala Ci lepiej poznać kraj.

Maciąg odsłania mniej poznane Indie. Problemy i radości ludzi  podziały kastowe i religijne. Pozwala to lepiej zrozumieć ten fantastyczny kraj, choć ja nadal nie wiem co z bykami. Tylko te krowy i krowy. Mniej i bardziej święte, które mija się „tysiącami”. A gdzie byki?

Kiedy jedziesz do kraju innego kulturowo myślisz sobie „ale będzie inaczej, to zderzenie kultur, światopoglądów, coś nowego i świeżego, super, super, super…”. I tak jest. Do momentu, aż zwalą Ci się na głowę te różnice światopoglądowe, gdy masz już dość tych wszystkich miejscowych, ich mądrości, tumiwisizmu. Jedziesz wtedy przez kraj i przeklinasz w głos – i to też jest w książce Maciąga. Podoba mi się to. Książka to nie laurka. Masz czasami dość tubylców, złorzeczysz im, przeklinasz, ale gdy emocje opadną znowu ich kochasz i głupio Ci, że się na nich wkurzałeś.

Wiecie co to jest ten tytułowy Tuk Tuk? To taka moto ryksza, którą autor chciał podróżować wzdłuż Gangesu pokazując (jak się potem okazało nie tylko dzieciom) polskie kreskówki. Z założenia została tylko nazwa kina, bo Robb finalnie zdecydował się na skuter. Ale ten również dostarczył mu wielu niezapomnianych wrażeń.

W prawdziwej podróży każdy ma swój skuter. Mój ma 4 koła i ładowność tony, ale w zasadzie niewiele różnic między nim, a skuterem Robba. Trzeba przeć do przodu, udawać że nie słyszy się niepokojących dźwięków, ewentualnie podkręcić radio. Byle koła się kręciły. A jak przestaną, to i tak myślmy o tym, że to kolejna okazja do przeżycia przygody.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Skomentuj