Przygoda z traktorem

Przepakowywaliśmy samochód na hotelowym parkingu. W tym czasie próbował z niego wyjechać czerwony traktor. Próbował, ale silnik nie chciał zaskoczyć. Panowie parkingowi wspomagani przez Pawła pchali go tam i z powrotem po placu – bezskutecznie – nie zapalił. Pomyślałem –  „po co mają się tak męczyć?”. Miałem przecież linę o wytrzymałości 12 ton. Odłożyliśmy bagaże na bok, zapiąłem linę do Defa i pociągnąłem traktor z zamiarem wyjechania na drogę…

Paweł relacjonował tal: „jak ruszyłeś to koleś próbował odpalić parę razy, ale jak zobaczył, że jedzie prosto na ścianę to zaczął mocno kręcić kierownicą, ale wspomaganie całkiem siadło i koła ani drgnęły”.

Traktor uderzył w stolik (miski spadły) a potem w narożnik budynku. Tynk się posypał. Główny Parkingowy był wściekły. Zaraz potem ktoś podjechał starym fordem, z którego wyjęto akumulator i wtedy traktor odpalił.

Dobra strona całej przygody? Chyba taka, iż należy się cieszyć, że przy stoliku nikt nie siedział…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Maroko i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Przygoda z traktorem

  1. Pingback: kaszmirowy koc | blog.kamyk.pl

  2. naprzygode.pl pisze:

    😉 mina kierowcy traktora pewnie była „bezcenna” 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *