W rejonie Alnif w Maroku (a dokładniej Micissi – które trudniej odszukać na mapach) znajdują się kopalnie, z których pochodzą kwarce z azurytem, malachitem i syderytem. Niektóre z nich wyglądają bardzo atrakcyjnie obrośnięte minerałami miedzi, a inne wręcz koszmarnie pokryte szaroburymi węglanami – są tak brzydkie, że aż ładne 😉 Czasami wręcz kusi, aby zeskrobać lub wytrawić syderyt, żeby pokazały się kryształy ukryte pod spodem.
Kopalnie w bezpośredniej bliskości Micissi są własnością prywatną a człowiek dysponujący do nich kluczem jest dość… hmmm – nieuprzejmy (to najbardziej delikatne określenie) i humorzasty. Taką opinię ma nie tylko wśród moich znajomych, którzy do niego dotarli, ale i wśród miejscowych Marokańczyków. Dlatego dla przeciwwagi charakterów warto do niego pojechać z Benem z MIcissi – poza tym nie będzie się błądzić po pustkowiach w poszukiwaniu dziury w ziemi.
Zaobserwowaliśmy ponadto pewną regułę – okazy z kopalni są tańsze w okolicznych sklepach niż u źródła. Co więcej – właściciel potrafi podać ceną za okaz taką, że wyrywa z butów.
W rejonie Oumjerane można bez większych problemów dostać się do wnętrza kopalń. Na południe od tej miejscowości znajduje się jeszcze Oued Bou Haiara, z którego również pochodzą okazy, ale tam nie udało nam się dotrzeć. Jeszcze.
i byłbym zapomniał – jeśli ktoś się boi nietoperzy to nie powinien wchodzić do tych kopalń 😉
Polecam kopalnie w rejonie Oumjarane i El Fecht, bardzo dziury – poza azurytem i malachitem spotkałem tam tez wlokniste skupienia chalkantytu, cos jak solne wlosy z wieliczki
Pingback: Komu w drogę… | blog.kamyk.pl