7 stycznia 2008r. godzina 1.00
Samolot niemieckich linii lotniczych Lufthansa zbliża się do lądowania. Widać równe szeregi niebieskich i czerwonych świateł lotniska i migoczące na okolicznych wzgórzach rozsypane światła miasta.. Brodacz z fotela obok mówi „welcome to Bejrut”. Ściskamy sobie mocno prawe dłonie. Z tylnich siedzeń samolotu dochodzi cichy śpiew kobiet. Lądujemy. Jesteśmy w Libanie. Przygodę czas rozpocząć…
Z Jarkiem i ze mną podróżuje Ali –Polak, z pochodzenia Palestyńczyk. Jego rodzina zarezerwowała dla nas mieszkanie w centrum miasta. W cenie jaką zapłaciliśmy spodziewałem się wyższego standardu niż wanna, do której strach wejść boso, ale są wygodne łóżka i ciepła woda, więc nie ma co narzekać. Po 22 godzinach podróży z Ostrowca kładziemy się spać.
7 stycznia, godzina 8.00
Widok z 9 piętra jest taki jak powinien być. Błękitne niebo, niebieskie morze i białe budynki hoteli. Po otwarciu drzwi balkonowych dobiega nas z dołu charakterystyczny dźwięk…
Refleksja: każdy posiadacz auta wyposażonego w klakson nie zawaha się go użyć w ciągu dnia. Wielokrotnie.
Przed południem robimy sobie wycieczkę samochodową po mieście. To co się dzieje na ulicach Bejrutu przypomina walkę bez żadnych zasad. Nie obowiązują przepisy, znaki drogowe czy światła. Jazda pod prąd lub z dużą prędkością na wstecznym biegu jest na porządku dziennym. Modna jest jazda na światłach przeciwmgielnych i z włączonymi światłami awaryjnymi.
Samo miasto jest bardzo przygnębiające. Wiele wyburzonych budynków, dziury po pociskach. Smutek. Odbudowane dzielnice obstawione są przez wojsko i policję. Ładne budynki otoczone zwojami drutu kolczastego i płotami. Służby mundurowe dziwnie na nas patrzą gdy wyciągamy aparaty fotograficzne. Podchodzą do nas, ale milczą… Dziwnie. Uznajemy, że najlepszą obroną jest atak i pytamy najbliższego żołnierza czy możemy robić zdjęcia. Otrzymujemy odpowiedź – „można, ale tylko legalne rzeczy”.
Będzie dalsza część?
specjalnie dla Ciebie Pogu dalsza część relacji 22 stycznia 😉
Cieszę się, że wreszcie jakiś wpis Cię zainteresował 🙂