W zeszłym tygodniu odwołałem wyjazd na Jurę bo padało. W poniedziałek rano pojechałem i zmoczyło mnie dopiero koło 15tej 😉
Przed południem siedziałem sobie na ławeczce na placu w jednej z wsi. Herbata z termosu, drożdżówka z pierwszą truskawką w tym sezonie. Obok dwóch Panów raczy się piwkiem. Zasłyszany dialog:
– Człowiek nie wie kiedy stanąć. W Boże Ciało piłem, w piątek piłem, w sobotę piłem, w niedzielę piłem. Dzisiaj to się tylko kuruję. Byłem rano w robocie, ale padało to nie lałyśmy betonu.
– A ja kupiłem wkrętarkę Boscha za 20 zeta. I wyżynarkę. Też za 20. Ale bateria nie trzyma. Nie wiesz ile może kosztować nowa?
– No oryginalna to kilkadziesiąt złotych!
– Tyle? Jak kupiłem narzędzie za dwadzieścia, to nie kupię baterii za tyle. Zauważyłem, że mój szef ma taką samą. Odszykuję moją, wyczyszczę i zrobię PODMIANKĘ.
Taki kraj…