Ural – 7.08. – 8.08.1999 rok

7.08(sobota)

Tego poranka pogoda była wyśmienita. Według Marka za pięć godzin marszu powinniśmy być w Kożymiu. Po drodze, na ostatniej (jak nam się wydawało) przełęczy, w jeziorze urządziliśmy sobie zbiorową kąpiel. Yeti pozacinała sobie nogi podczas „depilacji”. Odświeżeni, zjedliśmy porcje kaszy i udaliśmy się w dalszą drogę. Po dwóch godzinach spotkaliśmy rosyjskich hydrogeologów. Po ich informacjach opadły nam ręce – do Kożymia jeszcze czterdzieści pięć kilometrów. Rozdzieliliśmy ostatnie porcje jedzenia a tu jeszcze w perspektywie dwa dni marszu. Zacisnęliśmy zęby i z minami potępieńców ruszyliśmy w drogę. Czułem w nogach jak „łykaliśmy” kolejne kilometry. Słońce zbliżało się ku zachodowi gdy doszliśmy do rzeki Durnaja. Kolejny raz uśmiecha się do nas szczęście – nad rzeką obóz mają studenci geologii z Workuty. Po krótkich pertraktacjach udaje mi się od nich kupić jedzenia, w tym trzy reklamówki sucharów. Nie fatygowaliśmy się by odejść od ich obozu, z miejsca przystąpiliśmy do konsumpcji. Z każdym „wchłoniętym” sucharem nasze humory stawały się coraz lepsze. Tego dnia przebyliśmy trzydzieści cztery kilometry. Przejście rzeki na zakończenie dnia nie było już niczym szczególnym. Nikt z nas nie miał już problemów z zaśnięciem.

8.08.(niedziela)

Po wczorajszym maratonie nogi niektórych z nas są w opłakanym stanie. Kolejny raz uśmiech się do nas szczęście – udaje się nam zatrzymać przejeżdżającą ciężarówkę Ural. Krótkie pertraktacje z kierowcą co do ceny i mamy transport do Kożymia! Najbardziej cieszą się ci, którym nogi odmawiały już posłuszeństwa.

Postanowiliśmy wracać do Polski inną drogą. Pociągiem udaliśmy się do ostatniej stacji na północy –Labetnangi, mijając po drodze granicę pomiędzy Europą i Azją. Potem weszliśmy na pokład promu, który przewiózł nas na drugi brzeg rzeki Ob. Tym samym dotarliśmy do miasta Salechard, przekraczając krąg polarny. Po nocy spędzonej na przystani, wsiedliśmy na pokład wodolotu „Meteor”. Płynąc przez dwa dni ze średnią prędkością trzynastu metrów na sekundę, nocując po drodze w Bierezowie, dopłynęliśmy do miejscowości Priobie. Stamtąd po kilku godzinach oczekiwania wsiedliśmy w pociąg jadący w kierunku Serowa, gdzie przesiedliśmy się w pociąg jadący w kierunku Moskwy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ural Subpolarny - 1999 rok i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *