laurka dla Bena

Było już słów kilka o Benie

Dziś przeglądam fotki pod kątem pewnej wystawy i w prawie każdym folderze poświęconym Maroku przewija mi się sylwetka Bena. Pisałem już o nim jako mieszkańcu wioski Micissi, właścicielu hoteliku Timbouctou, ojcu … a dziś przedstawiam Wam Bena przewodnika, Bena podróżnika, Bena towarzysza podróży.

Sahara Zachodnia – spróbujcie sobie wyobrazić, że pierwszy raz wpadacie do jakiejś knajpki dla tubylców w niewielkim afrykańskim miasteczku. Wpadacie i po wymianie kilku zdań z obsługą zaczynacie biegać po zapleczu i robić sałatkę bo akurat jej nie ma w menu. Praktycznie bez pytania pożyczacie naczynia, sztućce, przyprawy. Uśmiechacie się, obieracie warzywa, zagadujecie kelnerkę, zaglądacie w dziury gdzie biegają karaluchy. I nikt Wam nie zwraca uwagi, dla nikogo to nie jest problemem – Ben potrafi tak działać, w większości przypadków jego zachowanie budzi uśmiech i nie prowadzi do konfliktów. A to ważna cecha u przewodnika.

Mauretania – reklamuję Bena dalej. Przed wyjazdem Ben zarządza zakupy w Maroku. Ładujemy do Defa worek ziemniaków, cebuli, papryki, pomidorów, bakłażanów, puszki oliwek i kukurydzy. I mimo tego, że część zapasów ze względu na warunki się marnuje z czasem jesteśmy bardzo zadowoleni z jego pomysłu.

Czasami po całym dniu offroadu, kiedy każdy czuł się jak piesek modny w czasie PRLu (- stawiany pod tylną szybą samochodu – z bujającą się główką, która pod koniec dnia sprawia wrażenie, że może odpaść), gdy miał za sobą cały dzień w kurzu i pyle, a w głowie szumiało i huczało nawet po wyłączeniu silnika i nie chciało się do kolegów gęby otworzyć ze zmęczenia – Ben ratował sytuację. Wyciągał garczek – smażył bataty (frytki), robił sałatkę albo tagine. A gdy wszyscy zjedli to humory się poprawiały i wieczory spędzane były raczej na wesoło.

Od przewodnika/kierowcy/prowadzącego grupę zależy bardzo dużo. Kiedyś wynajęliśmy busa z kierowcą z Siedlec. Przyjechał do nas i mówi „ja to nie lubię tych czarnuchów” i już wiedziałem, że to nie będzie udany wyjazd. (Gdy okazało się zaraz jak ruszyliśmy, że kolega kierowca zabrał tylko jedną płytę zespołu 2+1 utwierdziliśmy się w tym przekonaniu). Ben natomiast lubi swoją pracę, stara się poznawać różnych ludzi, tych których raz spotkał traktuje jak starych znajomych i szybko zjednuje sobie sympatię innych.

Ten wpis został opublikowany w kategorii kierunek Mali, Przyjaciele na świecie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *