Po rajdzie przez Europę przyszedł czas na pierwszy nocleg w Maroku. Wybór padł na Asilah. Przy murach cytadeli, obok portu znajduje się parking strzeżony. Przyjechaliśmy w środku nocy i zdecydowaliśmy się spać w aucie. Nim jednak parking opustoszał wybraliśmy się obejrzeć medinę powłócząc nogami… Nawet nocą miasteczko robi wrażenie. Wąskie uliczki, uliczne graffiti, szum oceanu… W aucie próbowaliśmy się jakoś poukładać – na łyżeczkę, na podłodze, gdzie kto może. Ja próbowałem na fotelu kierowcy. Próbowałem zasnąć 5 minut, 10, 30… Nie dało się. Po takiej trasie potrzebowałem wyprostować nogi. Wysiadłem, pozbierałem jakieś śmieci w najbliższej okolicy i rozłożyłem karimatę. Nim jednak zawinąłem się w śpiwór zobaczyłem, że idzie do mnie parkingowy. „No to pospałem” – przyszło mi do głowy. A Pan zwinął mój śpiwór, kazał iść za sobą i zaprowadził między stoliki zamkniętej restauracji. Nim zdążyłem podziękować zorganizował na podłodze materac. „Marhaba” czyli „Witamy” – kocham ten kraj! 🙂
A od rana polowanie na widoki. Współautor zdjęć – Ewa Stawiarska 🙂 Zapraszamy na spacer po Asilah.