Domek na kółkach

Kilkanaście lat temu zaczęliśmy podróżować różnymi samochodami. Przez długie lata „tnąc koszty” wyglądało to tak, że jechało się do oporu, zjeżdżało na parking, opierało głowę o kierownicę i spało kilka godzin. Parę złotych się oszczędziło ale człowiek czuł się nad ranem mało świeży nie wiedzieć czemu.

Nie powiem, żeby nadal się to nie zdarzało ale z wiekiem zacząłem jednak odczuwać potrzebę wyprostowania nóg w czasie snu. Gdy zaczęliśmy jeździć Defenderem jednym z pierwszych zakupów był bagażnik dachowy. Mimo, że leżało na nim zapasowe koło i 3 kanistry z paliwem można było się na nim zmieścić w 2 osoby.

Spanie na dachu oczywiście ma swoje minusy. Szczególnie wtedy gdy pada. Średnio można  się też wyspać nad morzem gdzie wilgotność powietrza bywa duża i w zagłębieniach śpiwora gromadzi się woda. Można się oczywiście wślizgnąć pod samochód, ale komfort znacznie się nie poprawia.

Znam twardzieli co śpią w poprzek samochodu, ale wtedy panuje w nim przeciąg bo drzwi się nie domykają.

Nadszedł wreszcie czas na lekką przebudowę Defa. Nie bez znaczenia był tu fakt, że prowadził burzliwe życie, dużo przeszedł i dostał nowe życie. Ubyło mu szyb, zmienił się kolor no i właściciel 😉

Na forach internetowych znajdziecie super przeróbki Land Roverów – głównie Discovery i należy się pokłonić niektórym, bo tamte samochody są znacznie mniejsze niż nasz Defender i zamontowanie w nich łóżka jest dużo większym wyzwaniem. Bardzo fajne realizacje można znaleźć na stronie landklinika.pl w dziale „implantologia”. Ja oczywiście sam niewiele bym zrobił. Dziękuję tato 😉

Poniżej trochę zdjęć z postępu prac – gdyby ktoś miał jakieś pytania to służę. Generalnie pomysł był prosty: wykorzystać już istniejącą kratę oddzielającą część załadunkową. Półkę umieścić tak, żeby mieściły się pod nią skrzynie transportowe. Wnęki po oknach, które wyleciały wykorzystać pod schowek na koce i śpiwory, znajdując zastosowanie dla kratek pierwotnie antywłamaniowych.

No i na koniec WIELKI FINAŁ. Zaprosiłem znanego testera. Posiedział 5 minut – pytam się „no i jak Szymon?”. Zimno mi w stópki – odpowiada.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii offroad i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *