…znaleźliśmy fajną dziurę z torfem…
Jak się później okazało większość załóg zabierała się do niej od drugiej strony. I grzęźli – ale można było ich wytargać do przodu. A nami jak szarpnęli do tyłu to na drzewie zostały klosze obu prawych lamp. Niestety ;-(
Hej,
dobrze nam znana miejscóweczka, nasz mały Samurai też tam zażywał kąpieli błotnych.
Miło było poznać i chwilę razem powalczyć.
Pozdrawiam w imieniu swoim i Włodka
do zobaczenia
Mam nadzieję, że spotkamy się w kolejnej edycji. Ze swojej strony dziękuję za pomoc a nie za walkę 😉
wszyscy walczyliśmy – nie ze sobą ale z tym błockiem i innymi trudnościami.
Parę lat bawienia się w ściganie na torze i okazuje się, że to jest jeszcze fajniejsze właśnie ze względu na „współdziałanie”
pozdrawiam – w sumie patrząc za okno to jesienna edycja powinna być już w ten weekend 🙂
protestuję – buty mi jeszcze nie wyschły